piątek, 24 maja 2013

Rozdział IX

Ojoj. To już IX o.o
Dziękuję każdemu, kto czyta i każdemu, kto skomentował. Na serio jest to dla mnie duża motywacja do pisania, zwłaszcza, że moje zdrowie coś szwankuje. To jeszcze raz wielkie dzięki i życzę miłej lektury :) x
______________

Ze snu wyrwał mnie sygnał smsa. Podniosłam głowę z torsu Louisa i spojrzałam się na telefon, który mrygał w odległości jakiegoś metra od nas. Wyciągnęłam rękę, ale nie dosięgnęłam aparatu. Byłam pewna, że to przez chłopaka, który ciężarem swojego ramienia przyciskał mnie do siebie. Odpłacę ci się za to, zobaczysz.
- Louis. – mruknęłam do jego ucha – Skarbie, puść mnie.
- Nie. – uśmiechnął się, nadal nie otwierając oczu.
Spróbowałam wyjść dołem, podważyć jego palce, a nawet próbowałam go łaskotać w obojczyki. Jedyne miejsce, w którym ma łaskotki. Trzeba było sobie to zanotować. Nagle Louis wepchnął swoją rękę pod moją pachę. Przesunął ją trochę niżej, idealnie na moją pierś, którą po chwili ścisnął. Uderzyłam go prostą dłonią w policzek, na co on syknął i podał mi telefon.
- No widzisz, jak niewiele mi do szczęścia potrzeba? - uśmiechnęłam się do niego, a on rozmasowywał swój polik. Na wyświetlaczu zobaczyłam, że wiadomość przyszła od Megan.
'Zabiłaś go już? :)
'
Zachichotałam, a chłopak próbował wyjąć komórkę z moich rąk, by zobaczyć, co mnie tak bawi. Nie dałam mu.
'Jego trup właśnie pode mną leży. Odpiszę później. :)
 x'
- Nie trzymaj mnie w niepewności... Proszę...
- Co chcesz wiedzieć? - podniosłam się na kolana.
- Megan czy Margaret?
- Co ci za różnica?
- Chcę wiedzieć, którą mam zabić. Przeszkodziła w naszej idealnej pierwszej nocy!
Czasownik "zabić" niezbyt dobrze brzmiał w jego ustach. Skrzywiłam się i przygryzłam wargę, po czym zaczęłam bawić się palcami. Chyba zauważył moje zmieszanie, bo po chwili złapał mnie za dłoń i pogłaskał po niej.
- W sensie przenośnym, głuptasie.
Podniosłam się z podłogi i zebrałam moje ubrania. Podeszłam do szafy Louisa i otworzyłam ją. Chłopak patrzył się na mnie ciekawskim wzrokiem, a ja wyciągnęłam bluzę i naciągnęłam ją na nagie ciało.
- Później Ci oddam.
- Boisz się przejść nago po mieszkaniu?
- Jeszcze ktoś mnie podejrzy, a ja chcę zachować... Moją nagość tylko dla ciebie. - posłałam mu buziaka. Zauważyłam, że jego przyjaciel trochę się podniósł. Zachichotałam. Lou, trochę spłoszony, złapał swoją koszulkę i się nią zakrył. Wyszłam z pokoju i nie mogłam uwierzyć, gdzie jestem. Przedpokój w kształcie okręgu wyglądał jak z jakiegoś pałacu. Cały był w stonowanych kolorach, brązach i kremach. Przeszłam parę kroków i zeszłam po schodach. Przebiegłam "mój" korytarz i znalazłam się w mojej sypialni. Z szafki wyjęłam jeansy i t-shirt i z całym naręczem ciuchów poszłam do łazienki. Te, co nosiłam wczoraj, wrzuciłam do pralki. Potem weszłam pod prysznic. Umyłam się, ubrałam i wróciłam do mojego pokoju. Spakowałam książki na uczelnię i zeszłam na dół. Zobaczyłam, jak Louis stoi oparty o blat kuchenny i rozmawia z kimś przez telefon. Na mój widok szybko zakończył rozmowę. Przez chwilę bawił się komórką, ale zaraz ją odłożył. Koło niej wylądowała moja torba. Zarzuciłam chłopakowi ręce na szyję i pocałowałam go w nos. - Okłamałaś mnie.
- Kiedy?
- Mówiłaś, że to był twój pierwszy raz, a nie był. Byłaś za dobra. - przesunął nosem po mojej szyi.
- Ekhem... Skończcie się miziać.
Odwróciłam się, a w drzwiach zobaczyłam Harry'ego. Odsunęłam się od Louisa, który pozostał niewzruszony.
- Czemu niby? - Lou wyszczerzył zęby w uśmiechu.
- Helen... To nie miało tak być. - Harry odwrócił się na pięcie i wybiegł. Stałam przez chwilę w osłupieniu, ale już po chwili wsunęłam na nogi trampki i pobiegłam za moim bratem.
- Harry! Zatrzymaj się! - dobiegłam do niego i złapałam go za ramię.
- Zostaw mnie. - wysyczał, nie odwracając się do mnie.
- Nie rób scen.
- To ty robisz sceny. Ty się z nim przespałaś! I to niby nie ma być miłość! Powiedz mi. Ty się w nim zakochałaś, nie jest tak? - odwrócił się w moją stronę i złapał mnie za ramiona - A to co? To on ci zrobił?! - przejechał palcem po mojej żuchwie. - Kurwa. Wiedziałem. Co ja zrobiłem..?
- Puść mnie. Proszę. - rozluźnił uścisk, a po chwili zdjął swoje dłonie z moich ramion - On jest trochę porywczy...
- Masz siniaka przez cały policzek...
- Tak. Ale on mnie potrzebuje.
- Żeby się wyżyć?!
- Słuchaj mnie w tym momencie. Louis chciał mnie puścić do domu. Chciał, żebym odeszła. Nie zostawiłam go.
- Mogłaś..? Czemu tego nie zrobiłaś?!
- Bo on mnie potrzebuje. Nie wiem, co by beze mnie zrobił.
- Przejmujesz się nim? On ma cię w dupie. Twoje życie jest dla niego nieważne.
Milczałam. Nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Nie mogłam bratu opowiedzieć o wszystkim. Nie mogłam mu powiedzieć o Karen, Lily, matce Louisa ani o tym, że on się po prostu boi się być opuszczonym po raz kolejny. Po prostu nie mogłam. Zacisnęłam zęby, a łza poleciała po moim policzku. On nie zrozumie...
- Hej? Odpowiesz mi? Przejmujesz się nim? On nam zabił ojca. On nie zasługuje na litość, a tym bardziej na twoją miłość. - podniósł podbródek tak, by mógł spojrzeć mi się w oczy.
- Może i tak. Ale ja zasługuję na szczęście. A przy nim jestem szczęśliwa.
- Tydzień.
- Co?
- Tydzień. Na decyzję. Kochasz jego czy chcesz być nadal moją siostrą.
- Harry!
- Nie. Następny poniedziałek, godzina 18, tutaj. Na razie... Cześć. - uśmiechnął się, ukazując swoje dołeczki w policzkach. Odwrócił się na pięcie i odszedł, a ja pobiegłam na przystanek.
***
- Kochanie, co się stało?
Stałam oparta o szklane drzwi do ogrodu, a Louis podszedł do mnie i stanął obok. Chwycił moją dłoń, ale ja natychmiast wyjęłam ją z jego uścisku. Chłopak przechylił głowę i oparł ją o szybę. Na dworzu było już ciemno. Była godzina dwudziesta trzecia, ale ja nie mogłam usnąć. Moja głowa zajęta była jedną myślą. Bardziej kocham mojego brata czy Louisa? Kogo bardziej potrzebuję? Czy w ogóle kogoś potrzebuję? Wyprostowałam się i głębiej odetchnęłam.
- Czemu jesteś smutna? Co cię martwi?
Lou złapał za mój kucyk i przerzucił go przez moje ramię. Chciał złapać mój wzrok, ale ja konsekwentnie odwracałam twarz w innym kierunku.
- Coś źle zrobiłem?
Pierwsza łza spłynęła mi po policzku. ‘To nie ty, Louis. A może i ty. Czemu zabiłeś mojego ojca? Dzisiaj moglibyśmy być szczęśliwi.’ Głos odmówił mi posłuszeństwa. Co ja gadam? Mój ojciec… Czy jest zadowolony z tego, że umawiam się z jego mordercą? Osobą, która pozbawiła go życia? Jedyna racjonalna odpowiedź brzmiała ‘Nie’.
- Boli cię coś?
‘Serce. To jest miłość, czy szaleństwo?’
- Żałujesz tego, że się ze mną kochałaś?
‘Nie. Nie żałuję ani jednej sekundy z tobą spędzonej.’
- To ja teraz pobawię się w wróżkę. Jesteś zła na siebie, bo zabiłem twojego ojca. Bo zakochałaś się w mordercy swojego ojca.
Skinęłam głową.
- Prawda jest taka, że… Nie ja go zabiłem. To nie byłem ja, ani rozkaz strzelenia do niego nie wyszedł z moich ust.
- Kłamiesz.
- Czemu tak sądzisz?
- Czemu nagle mówisz, że to nie ty go zabiłeś? Żeby sprawić, że poczuję się lepiej?
- Przez dwa lata nie wiedziałem, kto to był. Do dzisiaj podejrzewam kogoś z moich ludzi. Wziąłem całą winę na siebie, bo jeśli bym jej nie wziął… To by oznaczało istnienie drugiej grupy takiej jak moja, która jest silniejsza. Wasza rodzina była od prawie samego początku pod ścisłym nadzorem. To, że twój ojciec został zastrzelony to było czyste niedopatrzenie. Jakby ktokolwiek dowiedział się, że to nie ja go zabiłem, wybuchłaby panika, a ja zostałbym sam.
- Masz jakiś dowód?
Chłopak odwrócił się i podszedł do długiego regału. Otworzył przeszklone drzwiczki i wyjął z nich kartkę. Podszedł do mnie i pokazał mi ją. Była to pocztówka.
- Proszę.
- Dowód?
- Kartka nadana we Florencji, w dniu, w którym twój ojciec zginął. Na broni były tylko odciski moich palców, więc to mogłem być tylko ja, albo ktoś ukradł mi pistolet. Nie mam go. Zaginął.
Spojrzałam się na Louisa, potem na kartkę, a potem jeszcze raz na chłopaka.
- To znaczy, że…
- Że morderca jest cały czas na wolności.
- I żadne z nas nie jest bezpieczne.

4 komentarze:

  1. Ło Esu *.* ja chcę więce! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak mnie ochota złapie, to klapnę i będę pisać XD A więc nie mam pojęcia, kiedy będzie next ;-;

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdrowka ;) i pisz dalej :D x
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i staram się pisać na telefonie, więc jakoś idzie XD Jak krew z nosa. Ale będzie x

      Usuń

Podobało się? Skomentuj!