Helen jeszcze dużo razy będzie usypiała w "najgorętszych momentach". I migreny, i te sprawy... No dobra, nie spojleruję :'D
_____________________
Niepewnym krokiem weszłam do holu. Był wielki. Na podłodze leżały drewniane
panele ułożone w jodełkę. Przeszłam trochę dalej i obróciłam się dookoła
własnej osi.
- Ale tu pięknie.
- Zdejmij buty zanim wejdziesz dalej.
Postawił walizkę i schował rączkę, po czym rozwiązał sznurówki i zdjął buty.
- Pokażesz mi dom czy mam sam odkryć, gdzie co jest? – zapytałam go, gdy
ściągałam tenisówki.
- Pokażę. Od razu zaniosę twoją walizkę. – złapał torbę pod pachę i ruszył z
nią na schody. Podążyłam za nim. Przeskakiwał po trzy schodki naraz. W końcu
stanął na górze i spojrzał się w dół na mnie.
- Co tak wolno leziesz? – rzucił oschle.
Stanęłam jak wryta. Dziesięć minut wcześniej poznałam innego Louisa. Żeby go
nie denerwować z samego początku, szybko wbiegłam na piętro.
- A więc… Dom ma dwa piętra. Na końcu są schody na drugie piętro, ale ty
będziesz spać na pierwszym. – otworzył wyglądające na solidne drzwi – I nie
widzę żadnego racjonalnego powodu, bym cię widział na drugim. Zrozumiano?
- Tak.
- Dzisiaj oprowadzę cię po dworzu, a jutro po mieszkaniu… Tak chyba będzie
lepiej. – otworzył drzwi trzywiekowej szafy i włożył do niej walizkę. – Później
się rozpakujesz. – podniósł na mnie oczy, a na jego ustach pojawił się
półuśmiech, który zaraz znikł. – Chodź.
Minął mnie w drzwiach, jakbym była powietrzem i zbiegł na dół. Postarałam się
dotrzymać mu kroku, ale i tak byłam zbyt wolna. Louis pokręcił głową z
niezadowoleniem i przeszedł do kuchni. Rozpostarł szklane drzwi i wyszedł przez
nie, przytrzymując je z drugiej strony. Przeszłam przez próg i zobaczyłam
ogród. Jeśli to była jego zasługa… Nie wierzyłam, że ktoś tak podły i zły mógł
stworzyć coś tak pięknego.
- Dwa razy w tygodniu przychodzi ogrodnik.
- Niszczysz marzenia.
- Takie moje przeznaczenie. – sięgnął ręką po białą różę. Jednym ruchem wyjął z
kieszeni scyzoryk, a drugim uciął łodygę. Odwrócił się do mnie i wyciągnął rękę
z kwiatem. – Na dobry początek. – uśmiechnął się, a kolana się pode mną ugięły.
- Dziękuję. – odwzajemniłam uśmiech i ruszyliśmy żwirową ścieżką przez labirynt
z żywopłotu.
- To teraz, skoro już trochę wiesz, trzeba parę spraw wyjaśnić. Otóż sprawa
pierwsza. Jesteś ładną dziewczyną, z którą można się pokazać. Nie kocham cię,
ale fajnie będziesz się prezentować. Druga sprawa. Jeśli się boisz o swoje
dziewictwo, możesz spać spokojnie. Nie będę się do ciebie dobierał. No chyba,
że sama będziesz chciała. – puścił mi oczko, a ja natychmiast spurpurowiałam –
Trzecia sprawa. Będziesz ze mną mieszkać, dopóki mi się nie znudzisz, a potem
zobaczymy… Brnijmy dalej. Nie będę ci przeszkadzał w edukacji. Lubię, kiedy
dziewczyny są wykształcone, a nie jak te tępe lampucery, które trafiały mi się
wcześniej. – wzdrygnął się – Po piąte. Kontakty z rodziną. Mhmm… Telefony do
woli, ale tylko pod moim okiem. Nie chcę, żebyś im tam coś gadała. Wiesz,
jeszcze jakiś odwet czy co, a po co to nam…? Odwiedziny raz w miesiącu. No
chyba tyle, jakieś pytania?
- Wszystko mi będziesz sprawdzał? SMS’y, e-mail’e, wiadomości z komunikatorów?
- Niee. Chyba, że zawiedziesz moje zaufanie. Widzisz, wszystko jest kwestią
twojego zachowania. Chyba Harry ci już o tym mówił, co nie?
- Mówił. Ale ja nadal nie wiem, na co cię stać.
- Odkryjesz to.
Uśmiechnął się, po czym odwrócił się na pięcie i poszedł w kierunku wielkiej
huśtawki ogrodowej.
- Nawet takie rzeczy masz? No proszę…
- Dalej masz basen. Chodź no tu. – poklepał miejsce obok siebie, a ja
posłusznie usiadłam.
Wtedy zobaczyłam wcześniej wspomniany basen. Był ogromny, jak wszystko w tym
domu. Obok niego rosła rozłożysta wierzba, a pod nią stał grill.
- Masz kompleks maleńkości czy co? Wszystko jest takie ogromne.
Spojrzał się na mnie i wybuchł śmiechem.
- Nie, nie mam. Po prostu… Długa historia, może kiedy indziej.
Odchylił się na siedzeniu. Ręce splótł w kołyskę i przytrzymywał kolano.
- Opowiesz mi coś o sobie? – zapytał.
- Chyba wiesz o mnie wszystko.
- Nie wiem, i to mnie boli. Szczerze, to nie powinnaś mnie zbytnio interesować,
ale w końcu będziemy mieszkać pod jednym dachem, więc…
- Wcześniej nikt z tobą nie mieszkał?
- Była taka jedna… Ale nieważne. Nad resztą miałem stałą kontrolę.
- Czemu mnie nie zostawiłeś w domu?
- Z opowieści twojego brata wiem, że jesteś harda i mogłabyś uciec. A nie mam
ochoty szukać następnej odpowiedniej.
Odetchnęłam głęboko i odprężyłam się na huśtawce. Przymknęłam oczy i zaczęłam
machać nogami, a pod nosem nuciłam jakąś piosenkę, która ostatnio leciała w
radiu. Usłyszałam tłumiony chichot i uchyliłam powiekę. Louis zakrywał sobie
usta i przyglądał mi się z ciekawością. Zacisnęłam oczy. Poczułam, jak Louis
przytula mnie do siebie. A więc nic dla ciebie nie znaczę, hę? Nie mam siły w
to wierzyć. Oparłam głowę o jego tors i zasnęłam. Straszny ze mnie śpioch, a
dzisiaj tyle rzeczy się wydarzyło. Byłam po prostu zwyczajnie zmęczona.
***
- Czy Helen będzie w stanie sama się dociągnąć do łóżka czy zanieść? – ze snu
wybudził mnie aksamitny głos. Chciałabym się tak codziennie móc budzić.
- Dociągnę się. Nie potrzebuję twojej łaski. – gdy zobaczyłam, że leżę na nagim
torsie Louisa, natychmiast się wyprostowałam. – Jak to zrobiłeś?
- Co?
- Zdjąłeś koszulkę, kiedy spałam?
- Gorąco było, a ja poszedłem popływać. – zobaczyłam, że ma na sobie tylko
bokserki. Mokre bokserki. Czyli nie kłamał.
- Nie obudziłeś mnie, – wstałam z huśtawki – poszedłeś popływać i wróciłeś, po
czym ułożyłeś mnie jak wcześniej..?
- Zaczęłaś mnie wołać przez sen, a że nie chciałem byś się obudziła…
Spaliłam buraka, a chłopak natychmiast przestał mówić.
- Wiesz, jest już trochę późnawo, więc może lepiej chodźmy do domu… Cud, że
komary jeszcze nie tną.
Weszliśmy znowu do wielkiego holu, po czym zrobiliśmy wyścigi ‘Kto pierwszy na
górę’. On był pierwszy.
- A teraz zwycięzca idzie na górę. Myć się i spać.
- Dobranoc. – uśmiechnęłam się do niego, ale on nie odwzajemnił uśmiechu ani ‘Dobranoc’.
Zbiło mnie to z tropu. Poszłam do swojej sypialni. Przyjrzałam się pokojowi.
Był urządzony w takim klasycznym stylu. Większość mebli, oprócz łóżka, było
wzięte z antykwariatu i kosztowały pewnie niemało.
Wyciągnęłam walizkę z dwudrzwiowej szafy i rozsunęłam ją, po czym wyjęłam
piżamę i kosmetyczkę. Wyszłam z pokoju i zaczęłam się zastanawiać, za którymi
drzwiami może być łazienka. Nie chciałam być jakoś niemiła czy coś, żeby tak od
razu rozgaszczać się w cudzym domu, ale musiałam znaleźć toaletę. Otworzyłam
drzwi naprzeciwko, a tuż za nimi zobaczyłam sanitariat.
- Za pierwszym razem. – powiedziałam do siebie i zadowolona weszłam pod
prysznic.
***
Siedziałam na łóżku i smsowałam z Harry’m oraz Margaret. Nagle usłyszałam, że
ktoś naciska na klamkę. Szybko wrzuciłam telefon pod poduszkę i położyłam się
na niej, udając, że próbowałam usnąć.
- Przede mną nie musisz udawać. Tutaj możesz być sobą. – znowu usłyszałam ten
głos, który sprawiał, że na plecach miałam ciarki.
- Co ma do bycia sobą udawanie snu?
- To, że możesz pisać do późna. Nie będę miał o to pretensji.
Po chwili stał w drugim końcu pokoju i podnosił krzesło. Przyniósł je blisko
mojego łóżka.
- Pierwsza noc może być ciężka. – złapał mnie za rękę. – Będę tutaj, dopóki nie
uśniesz.
- Czemu? Przez ciebie nie będę mogła się skupić.
- Na zasypianiu? – uśmiechnął się.
- Tak. – wyszarpnęłam swoją dłoń z jego i natychmiast tego pożałowałam. Było
tak fajnie, a ja to skopałam. Znowu. Odwróciłam się do niego plecami, a twarzą
do ściany. Naciągnęłam na siebie kołdrę i przycisnęłam twarz do poduszki. Louis
prychnął.
- Mam sobie iść, to się znaczy?
- Nie! – gwałtownie zwróciłam się w jego kierunku.
Uśmiechnął się.
- Mogę cię potrzymać za rękę?
- Możesz.
- Mogę ci zaśpiewać kołysankę?
- Jeśli chcesz.
- Ale ty chcesz?
- Chcę.
- Śpij i zamknij oczy śnij - śnij
Śpij i zamknij oczy śnij - śnij
A ja będę twym aniołem
Twą radością, smutkiem, żalem
Będę gwiazdą na twym niebie
Będę zawsze obok Ciebie
Jak, wytłumaczyć Tobie mam
Że jesteś wszystkim, tym co mam
Tym co jest dobre i co złe
Śpij i zamknij oczy śnij - śnij
Śpij i zamknij oczy śnij - śnij
A ja będę twym aniołem
Twą radością, smutkiem, żalem
Będę gwiazdą na twym niebie
Będę zawsze obok Ciebie…*
______________
*tekst z piosenki Sumptuastic - Kołysanka
xX
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Podobało się? Skomentuj!