wtorek, 16 lipca 2013

Rozdział XIII

Znowu muszę przepraszać. A więc przepraszam, że tak długo musieliście czekać, następny obiecuję, że będzie szybciej :)
Miłego czytania! + Proszę o komentarze, serio, to dodaje "pałera" XD
__________________________________

- Helen! Obudź się proszę! 
Poruszyłam oczami nie otworzywszy powiek. Usłyszałam, że ktoś nade mną wstrzymał oddech. Poruszył moją ręką i przyciągnął ją do siebie. Zaczął normalnie oddychać. Kciukiem przejechał po moich brwiach i pocałował w czoło. Uniosłam powieki i zobaczyłam trochę zmieszanego Louisa. Wypuścił z płuc dużą ilość powietrza.
- Co...
- Zemdlałaś.
Złapałam się za głowę i spróbowałam wstać, niestety bez powodzenia. Opadłam na poduszkę. Usłyszałam cichy chichot chłopaka, ale po chwili ustał, gdyż zmroziłam go spojrzeniem.
- To chwilowa niedyspozycja, jak wstanę, to cię dorwę.
- Haha, a teraz mi powiedz o co ci chodziło przed tym, jak zemdlałaś.
- Co?
Podniosłam brwi i rzuciłam mu zdezorientowany wzrok.
- Tuż przed tym, jak straciłaś przytomność, powiedziałaś "cztery dni" tylko nie mam pojęcia, do czego to się odnosiło.
- A skąd ja mam wiedzieć?
- Z twoich ust to wyszło, mam nadzieję, że wiesz, co mówisz...
- Akurat nie tym razem.
- Urgh. Ale jak to...
- Nie pamiętam niczego, tak? Nic, zero, pustka, ja coś mówiłam?
Uniosłam wyprostowane ręce do góry i opuściłam je z impetem.
- Pokaż coś. - Louis przyłożył dłoń do mojego czoła. - Nie.
- Sugerujesz, że majaczę z gorączki?
- Maybe baby.
- Zabiję!
Przesunęłam się w drugi kraniec kanapy i z niej wyskoczyłam. Zachwiałam się, ale już po chwili odzyskałam normalną równowagę.
- Nie majaczę, jestem zdrowa. To ty próbujesz mi wmówić coś, czego nie było!
- Żałuję, że nie mam monitoringu pod domem.
- Aż tak jesteś pewny?
Kiwnął potakująco głową.
- Kolejna zagadka "co Helena ma na myśli?". - Louis westchnął ciężko i poklepał się po kolanach - Trzeba ją rozwiązać ją w przeciągu czterech dni, boję się, co wtedy może się wydarzyć.
***
- Nie wierzę.
Westchnęłam ciężko i zawiesiłam wzrok na ramieniu Louisa. Opierał się o ścianę przed drzwiami do mieszkania, a tabliczka na nich głosiła ‘Hipnotyzer – Ashton Longan’.
- Mogę Cię zabić teraz czy za 10 minut?
Podwinął delikatnie rękaw i rzucił okiem na tarczę zegarka.
- Za 10 minut Ash już powinien być, nie wiem, czy sobie beze mnie poradzisz. – obciągnął rękaw, po czym skierował spojrzenie na mnie – Wiesz, jak cię tam zahipnotyzuje, to jesteś bezradna…
- Louis.
- Prawdę mówię, no czego chcesz?
Usłyszeliśmy czyjeś kroki na schodach. Obróciłam się i stanęłam koło Louisa. Mężczyzna, który skakał po stopniach jak mały jelonek przystanął na sekundę i zaczął grzebać w torbie listonoszce, którą miał przerzuconą przez ramię. Po chwili wyjął z niej pęk kluczy i podszedł do nas.
- Cześć, bracie. – wyciągnął rękę do Lou i uścisnęli je przyjaźnie. Po chwili zwrócił się w moją stronę i posłał mi uśmiech. – Jestem Ashton.
- Helen. - odwzajemniłam gest.
Pobrzękał metalem i w końcu wsadził odpowiedni klucz do dziurki, przekręcił i popchnął drzwi.
- Zapraszam, pokój z brązowymi drzwiami na lewo. Ja pójdę herbatę zaparzyć.
Louis szerzej uchylił drzwi, a pomiędzy jego nogami przemknął się brązowo-czarny kocur.
- FREDDIE! Wracaj tu zmoro jedna! – Ashton wychylił się z kuchni z czajnikiem w ręku. Mężczyzna stojący przede mną odwrócił się i poszedł w ślad za zwierzęciem. Złapał go i uniósł do góry.  Mrugnął do mnie porozumiewawczo i uśmiechnął się do kota.
- No idź, nie bój się, ja trzymam tą bestię.
Usłyszałam ciche mruknięcie i kot zamachnął się na lekko nieogoloną twarz Louisa. Ten jednak uchylił się przed ciosem. Ruszyłam w stronę ciężkich drzwi i je uchyliłam. W pokoju panował lekki zaduch. Wyminął mnie brunet z kotem i posadził go na kozetce. W pomieszczeniu stały dwa fotele i jedną leżankę, niewielkie biurko a przy nim obrotowe skórzane krzesło. Zwierzak zeskoczył na podłogę i usadowił się koło fotela. Louis uchylił okno i pokazał mi, żebym usiadła. Ashton wszedł do środka i podał kumplowi herbatę.
- Helen, połóż się i odchyl, a Ty Lou siadaj tu. Dobra. – opadł na fotel, a nogi ułożył po turecku. Pociągnął dużego łyka z kubka i nieruchomo spojrzał się w ścianę.
Jakby złapał laga życiowego. Zaczął mnie przerażać.
***
- Dobrze, a więc. – mężczyzna w okularach, siedzący na obitym skórą fotelu odłożył swój kubek obok kota, który spał niedaleko jego nóg. Przed chwilą wytłumaczył kobiecie, o co chodzi w hipnozie i co ma zamiar zrobić. – Powiedz mi coś o sobie.
- Jestem Helen. – głos dziewczyny leżącej na kozetce zawisł w powietrzu. Widać było, że okularnik oczekiwał czegoś więcej.
- Kontynuuj proszę.
- Mam 23 lata.
- Dalej?
- Mój ojciec został zabity, brat siedzi w dilerstwie po uszy, matka jest na skraju załamania nerwowego, a ja umawiam się z gangsterem.
- A może coś bardziej o tobie?
- Lubię czekoladę. Ale nie jem jej zbyt często, bo boję się, że przytyję.
***
- Okay, może powiedz mi, co się wydarzy za… trzy dni?
Ashton spojrzał na kalendarz, który był zawieszony na przeciwległej ścianie. Za trzy dni miały być urodziny jego dziewczyny. Spojrzał się na leżącą Helen.
- On się ujawni.
Głos miała jakby z zaświatów. Louis nerwowo poruszył się w fotelu, a Ash uciszył go gestem ręki. I tak zrobił dużo, bo pozwolił siedzieć w tym pokoju, więc teraz niech nie przeszkadza.
- On?
- Tak. I znowu będzie zabijał.
Mężczyzna w okularach odchylił się i ciężko odetchnął.
- Skąd to wiesz?
- Mam problem z wytłumaczeniem tego. Skądś się pojawiła ta myśl, waszym zadaniem jest tylko iść za wskazówkami, bo inaczej to źle się skończy.
- Czy ‘on’ zabił twojego ojca?
- Tak mi się zdaje. Tak, to był on.
***
- Moja dziewczyna… Helena. Ma. Dar… Przewidywania przyszłości? Co ty ćpałeś, brachu?
- Zielona herbata, Lindsay wczoraj kupiła, okay? Tak serio, takie przypadki jeszcze się zdarzają. Jasnowidze istnieją, przyjmij to do wiadomości.
- Haha, słyszałem to parę razy.
- I że niby ja mogę przepowiadać przyszłość?
- Tak. Ale już swoje przepowiednie możesz mówić pod… Naciskiem? Tak, chyba tak to można nazwać. To na pewno nie było twoje pierwsze doświadczenie, pamiętasz coś jeszcze?
- Hmmm. – zaczęłam sięgać pamięcią do najwcześniejszych lat mojego życia. – Było. Raz przy śniadaniu byłam taka nieobecna, mama tak mówiła potem. Powiedziałam wtedy, że mój zdrowy dziadek umrze w przeciągu dwóch tygodni. Tak znikąd to nagle we mnie się pojawiło. Wszystkich wtedy zatkało, ale dwa i pół tygodnia później byliśmy na pogrzebie. Rodzice stwierdzili, że… To był przypadek. Pominęli to.
- Czyli przewidujesz śmierć. Louis, umawiasz się z ‘aniołem śmierci’. Na twoim miejscu słuchałbym jej uważnie… I trochę się bał. Nigdy nie wiadomo, co ciekawego się wydarzy.
***
- Louis.
Chłopak wyminął mnie i poszedł do salonu. Chciał usiąść na fotelu, ale zawahał się i cofnął do kuchni. Stanęłam obok lodówki, ale on lekko odepchnął mnie dłonią i wyjął schłodzone piwo. Zdjął buty i położył je koło zmywarki.
- Nie będę za tobą nosić butów.
Nie odzywał się do mnie nadal. Podeszłam do niego od tyłu i ramionami objęłam jego szyję. Dłonią dotknął mojej skóry.
- Dobrze. Zaraz sprzątnę.
Z szpary pomiędzy poduszką a oparciem wyjął otwieracz do szklanych butelek. Po chwili kapsel odskoczył.
- Boję się tylko… O ciebie. Chodź tu do mnie, co? – pokazał ręką na swoje kolano. Podeszłam i usiadłam na nim. Przytulił mnie mocno do siebie, przez sekundę zabrakło mi tchu. – Nie chcę, by cokolwiek złego się stało mojej księżniczce, a jeśli to prawda… Duża odpowiedzialność…
- Jestem dorosła, rozumiesz? Nie musisz mnie przed wszystkim bronić.
- Jakby to była prawda, byłbym przeszczęśliwy. – pocałował mnie w policzek i odgarnął moje włosy, które weszły mu w oczy. Zatopiliśmy się w swoich spojrzeniach i poczułam, że to właśnie tu jest moje miejsce. Na tym fotelu z mężczyzną mojego życia, nieważne, jakie przeciwności mają nas spotkać.

3 komentarze:

  1. Przewidywanie przyszlosci.. No robi sie ciekawie ;) ogolnie dobry rozdzial, jak zawsze :D czekam na nastepny :)
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  2. Chcialam ci napisac jakis sensowny komentarz ale wy mnie wszystkie na fb zagadujecie xD
    A wiec tak uwielbiam tego bloga i kilka razy sie nad nim poplakalam (srsly)co juz chyba wiesz. Przewidywanie przyszlosci! co ty jeszcze wymysliusz? :P Robi sie coraz ciekawiej. Czekam na wiecej!
    Iga :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następny rozdział zatytułuję "Ogórki, mleko, wódka i kokaina" HAHAHA XD Dziękuję :33

      Usuń

Podobało się? Skomentuj!